Związki zawodowe do likwidacji !
Dodano: 16.06.2011, w kategorii: Przemyślenia
Komentarzy: 6
Tagi: giełda, jsw, wolny rynek pracy, związki zawodowe, związki zawodowe to przeszłość, związkowcy

Ten tekst miał ukazać się już dawno temu, jednak cały czas przymykałem oko na coraz to nowsze doniesienia o związkowcach. Jednak nie można tego dłużej tolerować – związki zawodowe powinny być zlikwidowane.
Związki zawodowe powstają z założenia, żeby bronić pracowników przed nadmiernym wykorzystywaniem ich przez pracodawców. Jednak w obecnych czasach coraz częściej jest zupełnie inaczej i to zatrudniający muszą walczyć z zrzeszeniem.
Gdy spojrzymy jak wygląda to w naszym kraju to z łatwością dostrzeżemy, że związki zawodowe najczęściej działają na niekorzyść firmy. Sytuacja wygląda następująca:
- Zenek, a pielęgniarki dostały 15% podwyżki, może my też powinniśmy?
- No tak, w ostatnim roku dostaliśmy 10% tylko, a przecież inflacja wzrasta i skoro one dostały to nam też się należy.
- Dokładnie, w końcu gdyby nie górnicy/nauczyciele/stoczniowcy/hutnicy to w Polsce nic by nie było!
- Robimy strajk.
Następnie większość pracowników bierze wolne, idzie na strajk lub grozi, że nie zje dzisiaj obiadu. Sprawę nagłaśniają media, firma X utożsamia się z piekłem na ziemi i najgorszym wyzyskiem pracowników, a nawet ich produkty są przeklęte. Firma traci setki lub miliony złotych każdego dnia, aby w końcu wszystkim lub tylko osobom zapisanym do związków dać 5% podwyżki. Związkowcy ogłaszają wielki sukces – za rok znowu spróbują. Tylko co jest lepsze w dłuższym horyzoncie czasowym dla pracowników rzetelne i rozsądne zarządzanie zakładem pracy, inwestowanie w jego przyszłość i rozwój, zapewnienie stabilności zatrudnienia, czy natychmiastowa podwyżka? W gospodarce rynkowej to rynek kształtuję wynagrodzenie po której pracodawca jest gotów zatrudnić, a pracownik przyjąć ofertę. Poprzez sztuczne windowanie zarobków w górę powstaje większe bezrobocie i mniejsza efektywność pracy. Związki zawodowe generują dla pracodawców duże koszty zatrudnienia przez co nie mogą one sobie pozwolić na przyjęcie kolejnych pracowników, co hamuje rozwój przedsiębiorstwa.
Dlaczego mamy taki wielki deficyt budżetowy?
Winę ponoszą między innymi związkowcy, którzy to z kolei domagali się coraz to lepszych warunków pracy. Pierwotnie budżet był skonstruowany, aby był samofinansujący się. Jednak ze względu na brak odwagi do przeciwstawienia się do terroryzmu poszczególnych związków zawodowych partie polityczne stopniowo szły na ustępstwa i tak:
- obniżamy wiek emerytalny,
- podnosimy wynagrodzenie wbrew zasadom wolnego rynku,
- gwarantujemy stałość pracy,
- wypłacamy premie dla strajkujących.
Wszystko po to, aby zdobyć sympatię mediów i społeczeństwa przez polityków mimo, że jest to niezgodne z finansami i czystą logiką. Wszystko zaczynało się od górników, pielęgniarek i stoczniowców, a teraz każdego dnia słyszymy o nowych strajkach, które próbują wymusić od państwa wyższe wynagrodzenia dla pracowników. O tym, że związki zawodowe stają się coraz częściej marionetkami partii politycznych możemy przeczytać tutaj. Autor tekstu pisze „Dzisiejsze związki zawodowe to mieszanina zasad rodem z gierkowskiej Komuny i demokracji po 1989r.”

Prywatyzowani związkowcy
Związkowcy, którzy mają zmienić właściciela z skarbu państwa na prywatnego próbują terroryzować społeczeństwo i zakład pracy. Ostatnio czytałem, że pracownicy w zamian za zgodę na prywatyzację zażądali:
„10-letnich gwarancji zatrudnienia dla załogi, premii prywatyzacyjnej w wysokości 20 tys. zł na zatrudnionego, 20% podwyżki pensji zasadniczej od nowego właściciela, a także… zegarki „dobrej marki” dla zatrudnionych z tytułu 20-lecia pracy. „
Przepraszam bardzo, ale co to znaczy w ogóle „premia prywatyzacyjna”? Za co? Za to, że zmieni się jego pracodawca? Nie podoba się to zmieniać pracę, a nie jeszcze wysnuwać jakieś żądania. Przecież prywatyzacja wpływa najczęściej na korzyść spółki, bo dostaje ona dodatkowy kapitał na inwestycje, do tego skarb państwa często nie ma dobrego rozeznania w sprawach zarządczych firm, a ma w nich głos większościowy. Z wielu badań wynika, że spółki prywatne są lepiej zarządzane od publicznych, ale to temat na osobny wpis.
Ostatnią głośną sprawą dotyczącą związków zawodowych był protest górników z Jastrzębskiej Spółki Węglowej, która 30 czerwca 2011 ma wejść na giełdę. Dlatego, że sam jestem zainteresowany kupnem akcji zagłębiłem się w dane spółki. Okazuje się, że w JSW działa ponad 50 związków, a poziom uzwiązkowienia przekracza 100%. Wielodniowe protesty, które naraziły spółkę na ogromne straty przyniosły porozumienie i tak: każdy pracownik dostanie za darmo po 20-30 akcji spółki, przez 10 lat górnicy będą mieli gwarancję zatrudnienia, pracownicy dostaną 5,5-procentową podwyżkę oraz do podziału 160 milionów zł z zysku za 2010 rok, ponadto dostali pisemną gwarancję, że skarb państwa zachowa kontrolę nad spółką. Podsumowując jeśli górnik stwierdziłby, że jednak nie chcę mu się pracować i będzie się obijać to, żeby go zwolnić trzeba mu wypłacić równowartość 120 krotności jego pensji. Generuje to ogromne koszty dla JSW i jest wbrew zasadom równości obywateli w państwie, bo może następnym razem pielęgniarkom też dajmy gwarancję 15 lat zatrudnienia?
Konkluzja
Konieczna jest zmiana prawa dotycząca związków zawodowych. W obecnej formie są to organizacje destruktywne dla całości funkcjonowania rynku i państwa. W końcu mamy wolność wyboru, jeśli nie podobają nam się warunki naszej obecnej pracy i poziom wynagrodzenia to zawsze może ją zmienić na lepszą.


















Michał Żółtowski napisał(a):
Więc lepiej nie kupuj tych akcji, chyba że zamierzasz opchnąć pkc na otwarciu
Zgadzam się w stu procentach. To co odwalają związkowcy jest skandaliczne. Zapadł mi w pamięć jeden tekst protestującego, którego policja siłą usunęła z ulicy, bo blokował (razem z kolegami) ruch na drodze:
„Zomo! Chyba się wam systemy pomyliły!!” – to jemu się systemy pomyliły, a nie policji która pilnuje przestrzegania prawa. W PRL-u nie można było sobie zmieniać zakładu pracy „bo mi się nie podoba tutaj” dlatego strajkowanie miało sens. W kapitaliźmie każdy pracodawca podpisuje umowę z pracownikiem. Jak pracownikowi ta umowa przestaje odpowiadać, to droga wolna.
Strajk to szantaż. Nagradzanie szantażu zawsze jest złe.
16/06/2011, 14:43
Mateusz Szymczak napisał(a):
@Michał – mam zamiar sprzedać na otwarciu. Oprócz licznych związków zawodowych to spółka została w miarę dobrze wyceniona i przewiduje się perspektywy wzrostu. Po kryzysie wygenerowała spory zysk, a ceny węgla prawdopodobnie będą szły w górę. To wszystko powoduje, że jednak zaryzykuje. Wydaje mi się to lepszą transakcją aniżeli ostatnie IPO BGŻ.

Poruszyłeś ważną kwestię, że to nie są już czasy PRL-u, dlatego podobnie jak Ty nie mogę patrzeć na to jak szantaż jest wynagradzany przez państwo i to kosztem innych podatników.
16/06/2011, 19:39
Marek napisał(a):
A jakie jest Twoje zdanie na związki zawodowe pracodawców, które też osiągają swoje, często nawet jeszcze większym kosztem niż żądania pracowników pracowników, bo mają to na poziomie systemowym.
A tak się głośno o tym nie mówi, bo działają w białych rękawiczkach i wymaga to analizy przyczynowo skutkowej, co wymaga myślenia, co nie robi tak gorącego materiału jak związkowcy solidarności palący opony.
18/06/2011, 17:45
Pomyśl odrobinę dalej napisał(a):
Zanim znów zaczniecie psioczyć o dowolnym z absurdów panującego nam chorego systemu… spójrzcie na siebie.
Winni są ci, którzy chodzą do wyborów głosować PO/PIS/SLD/PSL zamiast choćby siedzieć w domu i nie czynić zła ze swojej niewiedzy o kandydatach.
Czy tak trudno zauważyć, że głosować na PO „bo PIS jest gorszy”, to tak samo jak zarzynać świniaka, ale pół godziny później, żeby sobie pofolgował.
Jacy wyborcy, tacy związkowcy i taki ustawowy prezent kilkunastu % majątku z budżetu dla wybranych.
25/06/2011, 13:25
pepe napisał(a):
Stek bredni i niedomówień. Uzwiązkowienie w Polsce jest niewielkie ok. 14%, chyba najniższe w Europie. Dla porównania Dania 80%, Szwecja 78% Finlandia 74%. Protestów związkowców w Polsce niewiele. Te które są media przedstawiają w sposób taki, aby odnieść wrażenie jakoby było ich jak za lat 80-tych.
Dlaczego mamy deficyt budżetowy? Bo nie mamy polskiej gospodarki. Większość zyskownych sektorów gospodarki jest w rękach zachodnich, a pracownikom płaci się psi grosz. Płaci się psi grosz, więc do budżetu, zusu i nfz wpływa niewiele. Sektory, które zostały w rękach państwa są w większości niezyskowne, więc zachodni kapitał ich nie chce. Zostało jeszcze tylko kilka kąsków jak JSW, KGHM.
Pisze Pan „Z wielu badań wynika, że spółki prywatne są lepiej zarządzane od publicznych”. Z jakich badań?? Dla kogo lepiej zarządzane? Populizm czystej wody. Co z tego, że są większe zyski, skoro i tak wszystko drenowane jest poprzez dywidendy i inne transfery do zachodnich spółek matek, a Polacy pracują we własnym kraju za psi grosz.
Pisze Pan „W końcu mamy wolność wyboru, jeśli nie podobają nam się warunki naszej obecnej pracy i poziom wynagrodzenia to zawsze może ją zmienić na lepszą”. Drogi przyjacielu, gdzie pójdzie pracować górnik dołowy, czy pielęgniarka? Znam to z autopsji. Jestem spawaczem. Przez 3,5 roku pracowałem w Polsce za psi grosz. W ostatnim roku dostawałem 11 złotych netto za godzinę. Gdziekolwiek bym poszedł to pieniądze zbliżone. Młodym się proponuje nawet 8 złotych. Rok temu wyjechałem do Danii i na wstępie dostałem równowartość 80 złotych za godzinę (160 koron). Teraz 15 złotych więcej. Ceny troszku wyższe niż w Polsce, ale w stosunku do zarobków jest super. Wielu moich kolegów których poznałem przez kilka lat pracy tj. spawaczy, operatorów urządzeń budowlanych poszło tą samą drogą. Mieli dość wyzysku w Polsce, gdzie nie szanuje się pracy ludzkiej. A skończyłem studia chemiczne na AGH w Krakowie i pracy oczywiście nie było, a jak jest to za psi pieniądz. Przeszkoliłem się jako spawacz, bo ktoś naopowiadał mi jakie to kokosy są w tym zawodzie, co okazało się bzdurą w realiach polskich. Zacząłem szukać pracy na obczyźnie mniej więcej po 2 latach w zawodzie. Po ponad roku szukania w końcu udało się. Do Polski nie wracam. Jest już tu w Danii moja żona i moje dzieci tu się wychowają. O Polsce wolę zapomnieć. Denerwują mnie tylko takie teksty jak pański, który odwraca kota ogonem. Budujcie sobie nadal ustrój kanibali.
System zaimportowany do Polski z USA właśnie pada w kolebce neoliberalizmu. Okręt zwany Polska też tonie, a orkiestra dalej gra, a pasażerów prowadzi się na górne pokłady…
06/07/2011, 01:17
Anna napisał(a):
Widać, że nigdy nie mieliście do czynienia ze związkowcami osobiście… a szczególnie z założycielami… brak jakiegokolwiek pojęcia o tym jak to wygląda w wielu zakładach pracy… ja mam z tymi ludźmi styczność codziennie i każde słowo tutaj to wierutna bzdura… Czytam tego bloga jak mam wolną chwilę i tak się zawieść…
Ta historyjka na początku, że niby strajk to takie widzi mi się to już w ogóle szczyt!!!
13/01/2012, 00:01